Przychodzi dorosła osoba do doradcy zawodowego


Polecamy tekst Moniki Hausman-Pniewskiej, który ukazał się na stronie EPALE – e-platformie na rzecz uczenia się osób dorosłych w Europie. Jest to wywiad z trojgiem doradców zawodowych pracujących w FOSie przy realizacji projektu „W drodze do aktywności”.

 

Przychodzi dorosła osoba do doradcy zawodowego

Należę do pokolenia, które w większości przypadków tylko słyszało o doradcy zawodowym i to najczęściej w kontekście edukacji własnych dzieci.  Nikt nigdy mi nie radził, co mogłabym zawodowo robić w dorosłym życiu, nie badał moich predyspozycji, zainteresowań, możliwości. Szkoda, bo może uniknęłabym wielu trudnych wyborów i nietrafnych decyzji, choć lubię swoją pracę i mam poczucie, że wprawdzie intuicyjnie, ale wybrałam dobrze.  Mam jednak wśród najbliższych znajomych osoby, które całe swoje dorosłe życie pracowały w jednej firmie/instytucji, bardzo pragną zmiany, ale nie wiedzą, co mogłyby robić, co umieją, do czego się nadają? I oczywiście mają świadomość, że istnieje taki zawód, jak doradca zawodowy, ale nie myślą o nim w kontekście  użyteczności dla siebie samego czy samej.  O roli doradcy  w życiu dorosłych ludzi rozmawiam z Moniką Lange, Joanną Domańską i Markiem Zbytniewskim z Federacji FOSa w Olsztynie, osobami, które w tym zawodzie funkcjonują od kilkunastu lat.

Monika Hausman-Pniewska: Po co dorosła osoba przychodzi do doradcy zawodowego?

Monika Lange: Po zrozumienie, wsparcie, wysłuchanie. Zresztą to zależy gdzie, bo jeśli do doradcy zawodowego zatrudnionego w urzędzie pracy, to często są to osoby specjalnie tam kierowane i rzadko mają sprecyzowane oczekiwania. Druga grupa to ci, którzy przychodzą świadomie, bo chcą, aby im pomóc.

Joanna Domańska: Aby znaleźć pomoc, alternatywę dla tego doświadczenia, które już posiadają, a niekoniecznie jest ono do wykorzystania na obecnym rynku pracy, próbują się dopasować do tego rynku.

Marek Zbytniewski : W Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej w Urzędzie Pracy,  gdzie pracowałem, głównym klientem były osoby, które przychodziły dobrowolnie i które faktycznie chciały coś zmienić i wpłynąć na zmianę przebiegu swojej kariery. To były jednak pojedyncze przypadki, najczęściej osoby, które po wielu latach pracy w jednym miejscu, straciły ją, a ich kompetencje i kwalifikacje się zdezaktualizowały, nie mogły znaleźć zatrudnienia także ze względu na swój wiek, nie miały podstawowych umiejętności związanych z poszukiwaniem pracy. Takie rzeczy, jak cv, list motywacyjny czy przygotowanie do rozmowy kwalifikacyjnej to dla nich zupełna abstrakcja.

ML: Zatrzymali się na etapie pisania podań.

MZ: Mówiąc teraz o osobach dorosłych wskoczyliśmy od razu na grupę 45+.

JD: W przypadku osób młodszych, studentów najczęściej wynika to ze złego doboru kierunku kształcenia do predyspozycji  i tutaj takim głównym celem wspólnej pracy jest dopasowanie bądź też zmiana kierunku kształcenia. Dużo osób się decyduje na to, po pierwszym, drugim roku studiów stwierdzają, że to co wybrali, nie jest adekwatne do tego, co chcieliby w życiu robić.

MZ: W przypadku osób starszych duża część klientów to byli znajomi znajomych, którzy usłyszeli o nas, tacy z polecenia. Jest bardzo niska świadomość wśród tej grupy wiekowej, że jest ktoś taki, jak doradca zawodowy, który może coś pomóc. W ogóle że można jakoś zmienić swoją przyszłość zawodową! Zresztą problemów było więcej, przykładowo pięćdziesięcioletni człowiek siadał przed dwudziestopięciolatkiem, który miał mu doradzać. Trzeba było wkładać dużo wysiłku, aby przełamać tę barierę międzypokoleniową i zbudować nić porozumienia, zaufania.

JD: Ale to wynika chyba z tego, że wcześniej tego zawodu po prostu nie było, nie było takich usług. I schemat kariery osób dojrzałych był taki, że często całe życie pracowali w jednym zakładzie pracy. Teraz to się zmienia. Zderzenie z aktualną sytuacją na rynku pracy często stanowi dla nich szok, więc i zawód doradcy zawodowego  poznają.

MHP: No więc przychodzi dorosła osoba do doradcy zawodowego i co? Jaki są wasze pierwsze kroki?

ML: Przede wszystkim diagnoza problemu, zbadanie oczekiwań klienta, pierwsze pytanie – po co Pan/Pani tu się zjawił i w jakim obszarze możemy pomóc?

MZ: Na początku zawsze jest pogłębiony wywiad dotyczący, z jednej strony, doświadczenia zawodowego, zainteresowań, mocnych stron klienta, bo w większości przypadku oni swoich mocnych stron nie znają, z drugiej, pytamy o oczekiwania: czy mają jakiś cel, pomysł na swój rozwój zawodowy. Najczęściej nie mają. Potem praca przebiega różnorodnie w zależności od klienta, dajemy im zadania, także zadania domowe, w ramach których sami muszą sobie przemyśleć, co mogą w życiu zrobić, zmienić. Jeśli tu napotykają trudność, pojawiają się testy predyspozycji zawodowych, które dają nam jakieś wskazówki. Nie jest to oczywiście jakaś wyrocznia, wytyczona ścieżka po której musimy się poruszać, ale wskazówka, w którą stronę można by te zmiany poprowadzić.

MHP: Ile takich spotkań potrzeba?

ML: To zależy od problemu, bo na przykład jeśli mówimy o uzupełnieniu kwalifikacji to inna ścieżka, zmiana kwalifikacji -inna a, przejście z zatrudnienia na samozatrudnienie  jeszcze inna.

MZ: Na przykład pani po raz kolejny zostaje zwolniona z pracy, więc jakoś chciałaby podnieść swoje kwalifikacje, ale w czasie rozmowy wychodzi, że ma nerwicę i że ta nerwica jest spowodowana tym, że tkwi ona w bardzo toksycznym związku, a na koniec okazuje się, że pani ma bardzo silny syndrom DDA  i żeby jej pomóc, potrzebna jest najpierw praca psychologa. Trzeba najpierw rozwiązać u niej te problemy, które stoją u podłoża, a dopiero później możemy zacząć planować rozwój zawodowy. Bo jeśli nie zadbamy o fundamenty, to nic na nich nie zbudujemy. Pani pewnie w każdej pracy ze względu na tę swoją nerwicę by się nie odnajdywała.

ML: My czasami od razu widzimy rozwiązania, co mógłby ktoś zrobić, ale jak w coachingu, wychodzimy z założenia, że źródłem rozwiązań jest sam klient.

JD: To nie doradca decyduje, decyzje zawsze są po stronie klientów, czego oni bardzo często nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć.  Oczekują gotowych rozwiązań.

ML: To jest bardzo niewygodne dla naszych klientów, że muszą sami decydować. Nie mogą za te decyzje zrzucić odpowiedzialności na kogoś.  Zdarzało się, że ludzie nie potrafili tego przyjąć, mówili, że to bez sensu i rezygnowali. Zwłaszcza ci przymuszeni, żeby odbyć spotkanie z doradcą zawodowym, dla których rozwój zawodowy jest abstrakcją. Czasem argumentowali, że jestem za młoda, mówię im o odkrywaniu swoich zasobów, a oni wiedzą, że pracę mogą dostać tylko po znajomości. W wojewódzkim urzędzie pracy zdarzali się natomiast tacy, którzy naprawdę tej porady chcieli. Na przykład przychodzi pani z wyższym wykształceniem, kilkoma fakultetami i mówi, że chce kontaktu z doradcą zawodowym, bo pragnie zmiany. Dla mnie to był szok, bo wcześniej miałam kontakt z klientami, którym kazano się ze mną spotkać, a tu ktoś sam chce. Miałam wtedy pole do popisu, prawdziwej rozmowy. Inna jest jakość pracy, gdy to klientowi bardziej się chce niż mi.

MZ: Jeśli chodzi o długość procesu to przykładem jest jeden z beneficjentów, z którym zaczęliśmy pracować dawno temu w urzędzie pracy, a stałe zatrudnienie znalazł dopiero teraz, w naszym obecnym projekcie Federacji FOSa („W drodze do aktywności”- przyp. autorki), więc proces trwał kilka lat, pan się pojawiał, znikał, wracał, podejmował jakieś dorywcze prace. Po wielu, wielu  spotkaniach w końcu dojrzał, aby podjąć stałe zatrudnienie, parę miesięcy już pracuje, jest zadowolony.

JD: Nie zawsze widzimy taki proces od początku do końca, są klienci, którym trzeba tylko pomóc podjąć decyzje albo w napisaniu dokumentów, albo jakimi metodami szukać pracy, coś zwyczajnie podpowiedzieć. My najczęściej nie wiemy, co się z takim klientem potem dzieje, rzadko ktoś przyjdzie i powie dziękuje, udało mi się. Jeśli klient nie jest ewidencjonowany, jak w przypadku urzędów pracy, w systemie go nie widać, to nie wiemy, co się z nim potem dzieje.

MHP: jakie oczekiwania mają najczęściej klienci?

ML: Miałam kiedyś klienta, który pracował w banku i wiedział, że to nie jest to, co chciałby robić. Pracował tam, żeby zarabiać pieniądze, ale chciał zmienić całkowicie obszar swoich działań. Wyszło, że lubi oglądać filmy, pisał recenzje i poszliśmy w kierunku pracy w wydawnictwie. Była też pani, która nie mogła się pogodzić z tym, że ktoś wydaje jej polecenia Sama była dobrze wykształcona, samodzielna, brakowało jej tylko odwagi i informacji, aby podjąć własną działalność. Udało się.

MZ: Pamiętam młodego przedstawiciela handlowego, który w gorszych miesiącach zarabiał kilkanaście tysięcy złotych na czysto, w lepszych kilkadziesiąt, ale nie mógł spać po nocach i wiedział, że ta praca go nie satysfakcjonuje. Po rozmowie okazało się, że doszedł w tej branży do jakiegoś sufitu, a on chciał się rozwijać, mieć swój zespół i po paru sesjach coachingowych podjął studia MBA i podjął pracę na wysokim stanowisku w korporacji w Warszawie. Z drugiej strony miałem przypadek nauczycielki języka polskiego z dwudziestoletnim stażem, która nie potrafiła napisać listu motywacyjnego. Pisaliśmy go wspólnie trzy godziny, zdanie po zdaniu. Problemy związane z utratą zatrudnienia są dla niektórych czasem zbyt trudne, powodują blokady. Nie potrafią im podołać, tracą grunt pod nogami.

JD: Szukają wzmocnienia, bo świat im się nagle zawalił, kogoś z boku, kto im pomoże. Powie: przeanalizujmy te zasoby, które są. Po to jest potrzebny ten doradca zawodowy.

MHP: więc może powinien on się pojawić wcześniej?

JD: Oczywiście. Obecnie w przedszkolach jest świetnie realizowane zawodoznawstwo. Dzieci chodzą w różne miejsca, przyglądają się różnym zawodom i to nie tylko takim, które robią na nich duże wrażenie, jak strażak czy policjant. Moje dziecko chodzi ze swoją grupą przedszkolną do piekarni, kwiaciarni, na pocztę i przygląda się, jak się tam pracuje. Potem w podstawówce nie dzieje się nic, czasem szkoły posiłkują się doradcami z urzędów pracy i innych instytucji. Studenci są znowu bardziej zaopiekowni. Oferta jest też dla tych, co nie studiują, ale informacja o możliwości uzyskania wsparcia nie zawsze do nich dociera.

MHP: Czy  te oczekiwania współczesnego klienta są jakieś specyficzne? Czy ten obecny klient jest inny niż kiedyś?

JD: Ten co przychodzi z własnej woli na pewno jest inny, jest z nim konkretna praca, bo rynek pracy się zmienił. Dużo łatwiej o pracę, więc jeśli on przychodzi do doradcy, to znaczy że coś mu nie pasuje, więc trzeba bardziej się skupić na jego zasobach. Teraz nasze działania skupiają się nad motywacją do podjęcia zatrudnienia.

MHP: Czy doradca zawodowy dorasta do obecnego klienta? Do jego potrzeb i oczekiwań. Czy doradca ma adekwatne narzędzia?

ML: My się na bieżąco doskonalimy, choć te narzędzia, na których sama się uczyłam są rzeczywiście nieadekwatne. Dlatego je modyfikuję, dostosowuję do klienta.

MZ: W niektórych urzędach są gigantyczne programy szkoleniowe, które są przestarzałe, odbiegające od realiów i nadal są wykorzystywane, bo nie ma innych.

JD: Wszystko zależy od doradcy zawodowego, co on wykorzystuje. On ma często wpływ na to, co wybiera.

MZ: Doradca zawodowy teraz dostosowuje się do klienta, a to wymaga od niego wejścia w role coacha, mentora, czasem nawet psychologa, bo podstawy psychologii są niezbędne, aby pracować w tym zawodzie.  Musimy być elastyczni i wielofunkcyjni.

Rozmawiała Monika Hausman-Pniewska – trenerka i animatorka, od wielu lat związana z sektorem pozarządowym i edukacją dorosłych, zwłaszcza tą pozaformalną i nieformalną, w działaniu. Jest wiceprezeską Stowarzyszenia Trenerów Organizacji Pozarządowych STOP. Pracuje w Federacji Organizacji  Socjalnych Województwa Warmińsko-Mazurskiego FOSa w Olsztynie. Ambasadorka EPALE.

 

Marek Zbytniewski, doradca zawodowy z ponad 10-letnim doświadczeniem w prowadzeniu działalności z zakresu aktywizacji zawodowej i społecznej. Z wykształcenia socjolog specjalista od antropologii kultury młodzieżowej. Pracował m.in. w Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej w Olsztynie, gdzie poza działalnością doradczą zajmował się również prowadzeniem szkoleń dla doradców zawodowych pracujących w Publicznych Służbach Zatrudnienia. Ponadto pracował jako specjalista ds. rozwoju zawodowego w licznych projektach aktywizacyjnych, a także prowadził zajęcia z zakresu poradnictwo zawodowego i coachingu na WSP im. Korczaka w Olsztynie.

Monika Lange doświadczenie w zawodzie doradca zawodowy od 2006 roku. Na bagaż zawodowy składa się : praca w Powiatowym Urzędzie Pracy, Wojewódzkim Urzędzie Pracy, przy projektach MOPS, PCPR, Zakład Karny, obecnie w Federacji FOSa.

Joanna Domańska, doradca zawodowy od 13 lat, obecnie opiekun osobisty JOBfirma. Najchętniej pracuje z młodzieżą i osobami poszukującymi pracy.

 

 

Posted in informacje.